Dodatkowe uwagi lub informacje Czemu Farcia ?
Bo miała farta, że spotkała mojego syna na swojej drodze.
Leżała cały dzień na brudnej szmatce obok chodnika, gdzie przechodziło mnóstwo ludzi. Nie miała nawet siły aby wstać.
Nikt nie zastanowił się, że to nie jest normalne, aby kot leżał w bezruchu, podnosząc tylko łebek, w miejscu gdzie była narażona na pogryzienie przez psy i inne niebezpieczeństwa. Było to nieme błaganie chorego zwierzaka o pomoc, zwrócone w kierunku człowieka.
Zabraliśmy kotunię do domu, na drugi dzień do lekarza.
Kotka cierpiała, miała bardzo wysoką gorączkę, zapalenie jelit, mnóstwo pcheł i świerzbowca w uszkach. Cóż się dziwić, jeśli jej mieszkaniem była zimna piwnica opuszczonego domu, a jadłodajnią pobliski śmietnik.
Farciunia jest już wyleczona, odpchlona, uszka czyściutkie. Okazało się, że jest cudowną około 8 - 9 miesięczną młodą koteczką.
W mieszkaniu zachowuje się tak, jakby to było miesce stworzone dla niej. Pięknie korzysta z kuwetki, nic nie drapie - wie do czego służy drapak, z moimi 4 kotkami i psem doskonale się dogaduje, absolutnie niekonfliktowa. Jest wesoła, lubi głaskanie, nie jest wybredna w jedzeniu - słowem kotka idealna do domu z dziećmi, kotkami, pieskiem. Nawet nie miauknie o powrocie na wolność, zbyt dużo tam wycierpiała i dobrze to pamięta. Głód, zimno, brudno - to była ciągła walka o przeżycie i na koniec choroba, która nie leczona prowadziła do jednego - śmierci.
Szukam dla niej odpowiedzialnego domu, skąd już nigdy nie trafi tam, skąd przyszła. Jest kochaną koteczką zasługuje na godziwe życie u boku człowieka, z którym spędzi całe swoje kocie życie.
Kontakt w sprawie adopcji kotki: tel 666 196 962 lub iwonaruk@poczta.onet.pl
Opcjonalne dane kontaktowe/adresoweBrak |